powered_by.png, 1 kB
Rzecz straszna
Nadesłał Keyser   
wtorek, 23 styczeń 2007
Po wczorajszej euforii spowodowanej powrotem do ClanBase muszę niestety mocno spuścić z tonu, co niestety bardzo martwi nas wszystkich. Oto stała się rzecz straszna. Graliśmy wczoraj mecz z klanem WWW i okazało się, trudno w to uwierzyć, wiem, ale okazało się, że są słabsi od nas. Dużo słabsi nawet. A to już jest wielce podejrzane, bo bez fałszywej skromności możemy z dumą powiedzieć, że mało jest tych co grają w tą grę (przypominam, Battlefield 2) gorzej od nas. I akurat musieliśmy trafić na takich, niech to szlag! Tak dobrze szło, jeden przegrany mecz za drugim - a tu nagle bezapelacyjne i przygniatające zwycięstwo, 704 do zera. Coś tu nie gra.

I oto czego się dowiedziałem w toku dziennikarskiego śledztwa dotyczącego tej sprawy. Poprzedni klan z którym graliśmy to zombie-wampiry. Ten zaś to wojujący samarytanie! Tak, wybierają sobie jakiś słaby klan i specjalnie z nim przegrywają, żeby poprawić nastroje lamerom. Nie z nami te numery, Bruner! To była grubymi nićmi szyta prowokacja i my już wiemy lep jakiej propagandy kryje się za tymi nićmi! I zemścimy się, o, krwawo i bezlitośnie wywrzemy naszą pomstę, bo imię nasze Legion albowiem jest nas wielu. Eee, a może nasze imię to czterdzieści i cztery? Kurde balans, nie pamiętam już.

Tak czy inaczej, trwają już przygotowania do wściekłego odwetu. Wydzielona kampfgruppe sierżanta Wujka opracowuje plan awaryjny, na wypadek gdyby jednak okazało się, że wygraliśmy, bo mamy skilla i niezłą taktykę, a nie dlatego, że tamci kolesie z WWW się nam podłożyli. Ale raczej nie będzie on (ten plan, nie sierżant Wujek) potrzebny, bo doskonale wyczuliśmy pismo nosem i wiemy, że stała się rzecz straszna. Więcej informacji w kolejnym biuletynie ETCS.

Informacja wewnętrzna: Rozstrzelanie żołnierzy winnych zwycięstwa nad klanem WWW odbędzie się jutro za latrynami, potem zaś kadeci zakopią ciała tuż obok. Wszystkich serdecznie zapraszamy na tą uroczystość.
Tryumfalny powrót!
Nadesłał Keyser   
poniedziałek, 22 styczeń 2007
Wczoraj wieczorem fala gromkiego entuzjazmu przetoczyła się po świecie, gdzieś tak wzdłuż zwrotnika Raka! Okrzyki zachwytu rozebrzmiały w Yokohamie, New Delhi, Bagdadzie, Paryżu, Londynie (tam najgłośniej, to major Shelton krzyczał), Nowym Jorku i Los Angeles. Ogólnoświatowa radość wywołana była oczywiście powrotem ETCS do rozgrywek ClanBase, powrotem tryumfalnym, a jakże!

Wczoraj, wieczorem właśnie, odnieśliśmy taktyczne zwycięstwo nad klanem UBC. No, może nie aż takie bardzo taktyczne - ale moralne z pewnością. Niestety, dała nam się we znaki dłuższa przerwa w rozgrywkach i nawet tacy sterani wojną weterani dali się zaskoczyć. Ale któż by się nie dał? Przeciwnicy niestety oszukiwali - mieliśmy grać po pięciu, a ich było więcej! Tak! Gdy już wszystkich zabiliśmy i cieszyliśmy się skromnie z sukcesu, okazało się, że oni nadal żyją! Wiem, trudno to pojąć nawet teraz - a co dopiero tam, na zakurzonym, zroszonym krwią polu bitwy, gdzie przygrywało nam nie Radio Maryja, lecz huk granatów i staccatto karabinów szturmowych! Zabijaliśmy, zabijaliśmy, a oni ciągle nadsyłali posiłki!

W końcu major Trigg, jako najstarszy stopniem, dotarł do sedna prawdy - walczymy nie z ludźmi, lecz z krwiożerczymi wampirami-zombie z Laponii, które nie zginą, dopóki nie wbije im się osinowego kołka w lewy oczodół tak, by wyszedł prawą piętą (i tylko tak). W beznadziejnym starciu przetrwaliśmy godzinę, czekając z utęsknieniem na transport kołków, który niestety nie dotarł. W kuluarach mówi się, że kapitan Cebulus oraz porucznik Keyser tydzień wcześniej spieniężyli zapas kołków z klanowego magazynu by sfinansować swoje nałogowe i hazardowe poczynania w kantynie oficerskiej - ale mimo tego, że nie jestem w żaden sposób z nimi związany, to nie chce mi się wierzyć w taką korupcję na szczeblu prawie najwyższym.

Niestety, kołki nie dotarły bo dotrzeć nie mogły - i mimo dzielnej postawy przegraliśmy. Następnym razem będziemy przygotowani do rozprawy z zombie-wampirami! Swoją drogą ci Finowie z UBC mogli nas uprzedzić, że są potworami z bajek dla grzecznych dzieci - tak by było fair. Z drugiej strony, ciężko wymagać od nich normalnego zachowania - w końcu pochodzą z kraju, w którym produkuje się wódkę, ale się jej nie pije, tylko wywozi do Polski. Nieszczęśliwy naród Finlandii, nieszczęśliwy. Całe ETCS chyli czoła w smutku.

Informacja wewnętrzna: dekoracja odznaczeniami i medalami za zwycięstwo nad UBC, połączona ze skromnym bankietem na 200 osób oraz zwierząt domowych odbędzie się we wtorek z racji tego, że dziś grupa szturmowa rozgrywa kolejne spotkanie i powinna być w miarę trzeźwa.
Ostatnia aktualizacja ( poniedziałek, 22 styczeń 2007 )
Dzień dobry
Nadesłał Keyser   
sobota, 20 styczeń 2007
Witamy w naszym nieregularnym etcsowym biuletynie informacyjnym.

Mamy dziś dwudziesty dzień nowego 2007 roku, pogoda jest taka jak przez ostatni tydzień, czyli jesienno-wiosenna, co zwiastuje nam zachodzące zmiany klimatyczne, z pewnością o bardzo doniosłym charakterze. Sprawę globalnego ocieplenia mamy jednak w ETCS w bardzo głębokim poważaniu, więc przejdźmy do informacji zgoła ważniejszych.

W zoo w Singapurze pandzica Lola powiła trojaczki. Są do niej bardzo podobne, tyle że mniejsze, co dziwi tym bardziej, że jej mąż, pand Kurgan wyjechał dwa lata temu w interesach do restauracji w Sajgonie i jeszcze nie wrócił. Lola nie potrafi jednoznacznie wskazać osobnika winnego pandziego miotu, ale wymieniła mimochodem imiona Tutarka tapira, Iglesiasa niedźwiadka-miniaturki oraz Johna, wiekowego grzechotnika, który jednak nieźle się wije. Badania materiału genetycznego wyżej wymienionych zostały odłożone na później, bo chwilowo ważniejsze są inne sprawy. Dobrze poinformowane źródła twierdzą poza tym, że ojcem jest nie kto inny jak uwielbiany przez zwiedzających szynszyl Zdzisiek, pozyskanym w drodze wymiany z zoo w Gliwicach.

Z wieści o charakterze mniej poważnym - klan ETCS postanowił się reaktywować w ClanBase Battlefield 2 Infantry. Na tę decyzję złożyło się wiele różnych czynników. Po pierwsze, dobrze zapowiadająca się sekcja Armed Assault nie działa tak prężnie jakbyśmy wszyscy tego chcieli, za co zapewne odpowiada zmęczenie, palenie papierosów i picie wódki tudzież czeskie pigułki na potencję. Także w Project Reality dostajemy od wszystkich równo w zadek, do czego jesteśmy przyzwyczajeni, ale na co nie ma przyzwolenia społecznego mimo tego. Raczkująca sekcja Company of Heroes zadowala się na razie koszeniem jakichś łosi w przypadkowych meczykach, choć apetyt rośnie w miarę jedzenia a ambicje i oczekiwania są jak zwykle wygórowane, więc kto wie.

Tak czy inaczej, my jako klan, postanowiliśmy wrócić do czegoś w rodzaju korzeni, w związku z czym znowu gramy w Battlefield 2. Spodziewamy się na tym kierunku małego oporu i sukcesów co najmniej takich jak to drzewiej bywało, co oczywiście wydaje się być założeniem nie do końca realnym i nazbyt optymistycznym. Jeżeli okaże się, że nas biją, to i tak nikt się nie dowie o tym z naszego nieregularnego biuletynu, albowiem po to jest propaganda, żeby porażki zamieniać w spektakularne sukcesy.

I to na tyle. Dzisiaj przynajmniej. Tak myślę. Ewentualnie.
Ostatnia aktualizacja ( sobota, 20 styczeń 2007 )
Screen tygodnia
Copyright 2005 ETCS Forgotten Hope Clan